Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Ambicjonerzy i karierowicze

Treść

Kwestię "łapówek, przekrętów i majątków" polityków lewicy zbada sejmowa komisja śledcza - zapowiada Prawo i Sprawiedliwość. PiS zwróci się też do prokuratora generalnego o wszczęcie śledztwa w sprawie wypowiedzi Józefa Oleksego, który w rozmowie z szefem Bartimpeksu Aleksandrem Gudzowatym mówił o przekrętach finansowych swoich kolegów, m.in. Aleksandra Kwaśniewskiego i Marka Borowskiego. Sam Oleksy wywołanie całej sprawy uważa za prowokację i "nie przypomina sobie", by coś takiego mówił. Nie zaprzecza jednak, że taka rozmowa mogła mieć miejsce. Prawo i Sprawiedliwość będzie chciało szybko ponownie uruchomić bankową komisję śledczą, by zbadała rewelacje z zarejestrowanej rozmowy polityka SLD Józefa Oleksego z prezesem Bartimpeksu Aleksandrem Gudzowatym. - Jeżeli potwierdza, że były przekręty i że wielki atak na komisję śledczą był nieprzypadkowy, ale po to, by odwrócić uwagę od spraw, którymi miała się zająć, to będziemy domagali się stanowczych działań, m.in. ponownego uruchomienia komisji śledczej - powiedział, odnosząc się do wypowiedzi Oleksego, przewodniczący klubu parlamentarnego PiS Marek Kuchciński. Według niego, jeśli rozmowa Oleksego z Gudzowatym okaże się autentyczna, będzie to tylko potwierdzać, iż lewica stanowi środowisko polityczne "o bardzo wątpliwych powiązaniach z różnymi grupami działającymi niezgodnie z prawem". Kuchciński przypomniał również, że w ubiegłym tygodniu PiS zwrócił się już do prokuratora o zbadanie sprawy kont polityków lewicy w szwajcarskich bankach. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiedział już, że prokuratura drobiazgowo przeanalizuje tę sprawę, gdyż pojawiające się zarzuty są najcięższej wagi i dotyczą osób, które pełniły najważniejsze urzędy w państwie. Sam Oleksy twierdzi, że ponownie padł ofiarą prowokacji. - Tym razem służby specjalne zastąpili inni - stwierdził Oleksy. Choć jak zaznaczył, tej rozmowy z Gudzowatym nie pamięta, jednak po kolei przepraszał ludzi lewicy, o których się w niej wypowiadał. - Nie zaprzeczam, że taka rozmowa mogła mieć miejsce. Jeżeli ten zapis rozmowy jest prawdziwy, to wiem, że wyrządziłem przykrość moim kolegom i żałuję tego. Znajdę sposób, żeby temu zadośćuczynić. Nie było moją intencją, by zaszkodzić któremukolwiek z moich kolegów - mówił Oleksy. Jak stwierdził, pozostaje pytanie, dlaczego uruchomiono w tej chwili kasetę sprzed kilku miesięcy, która już we wrześniu i październiku "krążyła na rynku". Jak przypuszcza, być może jest to spowodowane zwiększoną polityczną aktywnością Aleksandra Kwaśniewskiego. Rozmowę z Gudzowatym określił jako "luźną i towarzyską" i nie mógł uwierzyć, iż jest zapis rozmowy z jego prywatnego spotkania. - Nauczyłem się, że szczerość, otwartość rozmowy nie jest w Polsce cnotą - mówił Oleksy. Koniec przyjaźni Rozmowa nagrana przez ochroniarzy Gudzowatego w biurze szefa Bartimpeksu 14 września zeszłego roku z Józefem Oleksym odbiła się w środowisku lewicy szerokim echem. Były prezydent Aleksander Kwaśniewski, którego legalność pochodzenia majątku podważał Oleksy, był wypowiedzią swojego, jak zakomunikował, już byłego przyjaciela bardzo rozżalony. - Jestem w stanie rozliczyć się z każdej złotówki. To jest tragiczne, głupie, żenujące, nie mam słów. To wypowiada człowiek, którego znam od 30 lat i którego uważałem za swojego przyjaciela - mówił Kwaśniewski. Rewelacje Oleksego określił jako "chamski cios", a jego samego jako "kretyna i zdrajcę". - To jest smutne i strasznie boli. Niech mi nie wchodzi na oczy, bo w afekcie mogę go udusić - to tylko niektóre słowa rozżalonego Kwaśniewskiego. Lider SDPL Marek Borowski już zapowiedział, iż jeśli Oleksy go nie przeprosi i nie stwierdzi, że nie ma żadnych podstaw do wypowiadanych przez niego stwierdzeń, to poda go do sądu. Podczas rozmowy z Gudzowatym Oleksy stwierdził, że Borowski nieuczciwie rozliczył się ze swojej prezydenckiej kampanii, a jego żona miała nieuczciwie nabyć udziały w firmie "Kopexim". W ujawnionych stenogramach z rozmowy Oleksego z Gudzowatym polityk SLD określa swoich kolegów jako "ambicjonerów i grupkę karierowiczów", wokół których wszechobecna jest korupcja. - Żadnemu nie wierzę z lewicy. Wszyscy są upaprani w różne kombinacje i interesy - mówił Oleksy w rozmowie z Gudzowatym. Oprócz Kwaśniewskiego, który według Oleksego "zawsze był małym krętaczem", dostało się m.in. również Jerzemu Szmajdzińskiemu, którego polityk SLD w niewybredny sposób określił jako "buca nadętego", a także przewodniczącemu Sojuszu Wojciechowi Olejniczakowi, nazwanemu narcyzem, który "w żadnym języku słowa nie umie". W reakcji na przytaczane wypowiedzi Oleksego Olejniczak jasno stwierdził, że w SLD nie ma miejsca dla środowiska reprezentowanego przez Józefa Oleksego. Prezydent Lech Kaczyński, odnosząc się do całej sprawy, podkreślił istnienie zasadniczej różnicy mentalnej między ludźmi, "którzy nazywają się ludźmi lewicy, a ludźmi, którzy nazywają się ludźmi prawicy". Tłumaczył, że świat władzy wywodzącej się z dawnego systemu komunistycznego miał ambicje, by wykorzystać przekształcenia gospodarcze dla własnego awansu społecznego. - Ludzie ci chcieli wejść do świata, w którym będąc na emeryturze, nie będą musieli się martwić o swoją sytuację finansową - mówił Lech Kaczyński. Nagranie rozmowy Oleksego z Gudzowatym trafiło do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie 8 marca, po czym zostało przekazane do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. ABW ma do końca kwietnia czas na dokonanie stenogramu rozmowy i autentyczności nagrania. Artur Kowalski, "Nasz Dziennik" 2007-03-23

Autor: ea