Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Kto krył rosyjską mafię?

Treść

- Klub Prawa i Sprawiedliwości wystąpi z żądaniem o specjalną informację rządu mówiącą o stanie bezpieczeństwa energetycznego - zapowiedział wczoraj Antoni Macierewicz. Posłowie PiS chcą uzyskać odpowiedzi na szereg pytań, m.in. czy rząd Leszka Millera oraz ówczesny prezes PGNiG wiedzieli, że za firmą Eural Trans Gas stoi rosyjska mafia oraz kogo o tym informowały polskie służby specjalne. Poza tym PiS chciałoby wyjaśnień odnośnie do decyzji obecnego rządu o uchylenie prawie 500-milionowej kary dla firmy J&S czy skreślenia budowy gazoportu z listy projektów indykatywnych finansowanych ze środków UE. Bezpośrednią przyczyną zainteresowania posłów PiS był materiał przedstawiony w programie "Superwizjer" przez telewizję TVN. Wynika z niego, że za kontraktem podpisanym w 2003 r. przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo z węgierską firmą Eural Trans Gas na dostawę gazu do Polski stała rosyjska mafia. Spółką miał kierować prominentny mafioso Siemion Mogilewicz. Co więcej - zdaniem autorów reportażu - o tym, kto stoi za dostawami gazu dla Polski, wiedziały: polski rząd, instytucje zajmujące się energetycznym bezpieczeństwem kraju oraz organa bezpieczeństwa. W opinii byłego wiceministra go spodarki Pawła Poncyljusza, ujawnione fakty zmuszają do postawienia kilku pytań związanych z bezpieczeństwem energetycznym Polski. - Czy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego informowała decydentów w Polsce o podejrzeniu graniczącym wręcz z pewnością o kontaktach Eural Trans Gas z mafią rosyjską? - pyta poseł. - Jeśli takie informacje były, to na jakim poziomie zostały wstrzymane, a jeśli dotarły na poziom rządowy, to czemu nikt z nich nie skorzystał? - kontynuuje Poncyliusz. Zauważa, że podpisanie kontraktu z mafią rosyjską w głębszym stopniu uzależnia i wikła Polskę w relacje handlowe w tak wrażliwym nośniku energii, jakim jest gaz ziemny. - Ten kontrakt ma kluczowy wpływ na bezpieczeństwo energetyczne Polski - uzasadnia. Z kolei poseł Antoni Macierewicz jest zdania, że trzeba też wyjaśnić kwestię, na ile rząd Leszka Millera podejmował swoje działania świadomie. - Czy nie jest dziwne zachowanie pana Siwca, który twierdzi, że nigdy w życiu nie słyszał nazwiska Mogilewicza? Czy możliwe jest, aby szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego nie znał nazwiska największego szefa mafii na Wschodzie, decydującego o energetyce i o dostawach energetyki do Polski? - pyta Macierewicz. Z kolei Leszek Miller w rozmowie z PAP powiedział, że sprawą podpisania kontraktu w 2003 r. się nie interesował. Były premier dodał, że mógłby się nią zainteresować, gdyby zaalarmowały go służby specjalne. - W tym wypadku niczego takiego nie było - powiedział Miller. Nie decydowała cena? Zdaniem Zbigniewa Wassermanna, dziwi tłumaczenie Millera o tym, że decyzja o rezygnacji z dostaw gazu z Norwegii nastąpiła z powodów wyższej ceny, gdyż była tylko o kilka procent wyższa od oferty rosyjskiej. Według niego, to właśnie brak pozyskania innego dostawcy gazu jest bardzo ważny w tej sprawie. Poseł stwierdził też, że należy poszukiwać innych powodów decyzji na rzecz całkowitego uzależnienia od rosyjskich dostaw. - Jest prawdą, że pan premier Miller w swojej kampanii wyborczej zobowiązał się do tego, że ten kontrakt unicestwi i unicestwił - zauważa Wassermann. Według posłów PiS, również obecne działania rządu potrzebują wyjaśnień. - Stawiamy pytanie, jakie są przyczyny, dla których zdjęto z listy indykatywnej projekt budowy gazoportu, który miał być jednym z elementów budowy systemu bezpieczeństwa energetycznego w Polsce - mówi Poncyliusz. Posłowie chcą też wyjaśnień związanych z uchyleniem kary przez ministra gospodarki Waldemara Pawlaka dla firmy J&S. - Dzisiaj, kiedy przyszłość gazoportu została podana w wątpliwość, musimy zastanowić się, czy rząd pana Tuska nie wkracza na te same tory, po których się poruszał rząd pana Millera - podsumował poseł Macierewicz. Komisja nie będzie potrzebna Posłowie podkreślili od razu, że powoływanie specjalnej komisji sejmowej poza dwoma już istniejącymi nie jest dobrym rozwiązaniem, bo ranga problemu byłaby w tej liczbie komisji zagubiona. Jednak dodali zaraz, że również sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych nie daje większych szans na wyjaśnienie poruszonych spraw. Pierwszy skomentował sprawę przewodniczący klubu PO Zbigniew Chlebowski. Jego zdaniem, projekt budowy gazoportu, chociaż jest ciekawy, to został skreślony ze względu na jego nieprzygotowanie. Chlebowski zarzucił, że kontrakt na dostawę gazu, podpisany za rządów SLD z firmą Eural Trans Gas, został przedłużony na kolejne dwa lata w listopadzie 2006 roku, a więc za rządów PiS. Jednak zarzuty posła PO odpierał wczoraj były minister gospodarki Piotr Woźniak. - W 2006 r. zarząd PGNiG absolutnie nie miał wyjścia. Był wygasający kontrakt z RosUkrEnergo (firma, która przejęła od Eural Trans Gas wszystkie prawa i zobowiązania wynikające z umowy podpisanej w 2003 r.) i perspektywa dziury w bilansie gazowym. Trzeba było kontrakt przedłużyć - powiedział PAP Woźniak. Grzegorz Lipka "Nasz Dziennik" 2008-02-06

Autor: wa