Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Moskwie trzeba zafundować rosyjską Norymbergę

Treść

Z prof. Pawłem Wieczorkiewiczem, sowietologiem z Uniwersytetu Warszawskiego, rozmawia Izabela Borańska Sąd w Moskwie oddalił zażalenie rosyjskich prawników rodzin ofiar mordu w Katyniu na postępowanie Głównej Prokuratury Wojskowej, która odmawia uznania oficerów za ofiary politycznych represji i ich rehabilitacji. Dzień później "Kommiersant" napisał, że polskich oficerów rozstrzelano "bez represji". - W sposób rozpaczliwy strona rosyjska próbuje zdjąć z siebie ogrom ludobójstwa w Katyniu, jest gotowa udowadniać nawet, że praworządne były decyzje stalinowskie w tej sprawie i podtrzymywać tamtą wykładnię prawa. To absurdalne, kłamliwe, obraźliwe i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. To pokazuje ogromne natężenie złej woli, najgorszej. To nieliczenie się ze stanowiskiem Polski i chęć pokazania za wszelką cenę swojej przewagi. Jak powinna zareagować Polska? - Myślę, że są dwie możliwości zachowania się w sytuacji, kiedy we wzajemnych stosunkach partner pluje nam w twarz - systematycznie, celowo, świadomie i od dłuższego czasu. Można odpowiedzieć pięknym za nadobne, tzn. drastycznie zaostrzać te stosunki z naszej strony, np. bardzo bolesna rzecz dla Rosjan - zacząć lobbować za odebraniem Rosji zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi w 2014 r., przeciwdziałać wszelkim rosyjskim próbom działania na forum międzynarodowym. Albo można zastosować zasadę ignorowania Rosji, odwrócenia się do niej plecami. Sądzę, że jakiekolwiek próby i nadzieje na utrzymywanie normalnych stosunków z Rosją są nie tylko złudne, ale utrzymują również Rosjan w przekonaniu, iż ich polityka jest skuteczna, że bez względu na to, jak by Polaka nie "wytrzaskać po pysku", to i tak będzie się "łasił" do Moskwy. Najgorsze, co teraz możemy zrobić, to tolerować tego typu zachowania. Myślę, że w tej sprawie powinien zareagować prezydent oraz rząd i wydać zdecydowane i jasne oświadczenie o zbrodni ludobójstwa, do którego Rosja nie chce się przyznać. Prokurator Blizjejew powiedział, że nie można zrehabilitować wszystkich pomordowanych oficerów, gdyż istniały podstawy do represjonowania niektórych z nich jako szpiegów, dywersantów i terrorystów... - Kolejne argumenty mogą okazać się jeszcze bardziej absurdalne. Każdy będzie dla Rosji dobry. Sprawą dyskusyjną jest, na ile Rosjanie mieli obowiązek i prawo według kodeksów oceniać działalność antysowiecką, pytanie, na czym ta działalność antysowiecka polegała. Jeśli ktoś był oficerem wywiadu polskiego, to czy automatycznie wkraczał w działalność antysowiecką? Za takie rzeczy, za samą działalność wywiadowczą nie skazuje się nikogo na śmierć, nie morduje się ludzi w tak okrutny sposób jak w Katyniu. Blizjejew zasugerował, że jeśli państwo polskie wystąpi wobec Rosji o zrehabilitowanie ofiar zbrodni katyńskiej, to sprawa zostanie rozstrzygnięta w innym trybie, ale nie powiedział, w jakim. - Myślę, że powinien być jeden tryb i jedna możliwość, o której mówi się w środowisku historyków od dawna. Mianowicie zorganizowanie rosyjskiej Norymbergi - sądu nad zbrodniarzami sowieckimi, od Stalina począwszy, po wszystkich ideowych poprzedników Władimira Putina. Przecież ten ideowy KGB-owski sposób działania, widzenia świata przyświeca tym służbom do dziś. Bardzo dziwne jest, że sąsiedzi zachodni, bardzo czuli na łamania praw człowieka także w przeszłości, teraz mają tak wypaczoną ocenę tamtego wydarzenia w Katyniu - reliktu XX wieku. Sądzi Pan, że sprawa mordu w Katyniu doczeka się kiedyś godnego dla ofiar i sprawiedliwego rozstrzygnięcia? - Ze strony Rosji nie. Sama Rosja musiałaby całkowicie zmienić się wewnętrznie, musiałaby przyjąć inne zasady moralne, musiałaby zmodyfikować swoje podstawy moralne i ideowe, żeby to stało się możliwe. Musiałaby się wyrzec przestępców i zbrodniarzy. A ona do dzisiaj tego nie zrobiła i nie ma zamiaru zrobić. Dziękuję za rozmowę. "Nasz Dziennik" 2008-10-27

Autor: wa